Dopiero kiedy zamieszkaliśmy na wsi zaczęłam się orientować co i jak się uprawia. Do tej pory byłam przekonana, że olej rzepakowy, produkt polski, jest zdrowy. Nie jest. Jak większość ludzi,  uległam reklamie, nie wnikając w sedno.

Rzepak jest jedną z najbardziej zatrutych opryskami roślin uprawnych. Sam roundup z bardzo szkodliwym glifosadem jest stosowany dwukrotnie – przed siewem na chwasty, by nie konkurowały z młodym rzepakiem i po zakończeniu dojrzewania rośliny, rzepak za jego pomocą jest zasuszany (martwa roślina jest podobno łatwiejsza do koszenia). Do tego trzeba dodać opryski na tak zwanego robaka, dwa razy w czasie wegetacji, oprysk na choroby grzybowe, no i na sklejanie – to ostatni oprysk, który ma zapobiec samoczynnemu wypadaniu ziaren z dojrzałych strąków.

Tak oto jest uzyskiwany olej, który potem możemy kupić trzy razy taniej niż na przykład olej z pestek winogron. Sama dużo go używałam, także do ciast jako zamiennik masła i margaryny. Nie będę.