BEZGLUTENOWY PLACEK Z OWOCAMI

( przygotowanie 15 minut):

10 dg mąki ryżowej

10 dkg mąki ziemniaczanej

5 dkg mąki kukurydzianej

5 dkg mąki gryczanej

6 jajek

20 dkg cukru

200 ml oleju

2 płaskie łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia (ja kupuję w Tesco taki na skrobi kukurydzianej)

wanilia lub olejek waniliowy

rodzynki

jabłka i/lub inne owoce.

Jajka ubić z cukrem na biało, dodawać po łyżce mieszanki mąk i oleju. Ciasto powinno być elastyczne, gęstości śmietany. Dodać wanilię i rodzynki. Wylać na blachę ( ja używam blaszkę 25 na 40 cm, wyłożoną papierem do pieczenia) i gęsto powciskać ósemki  obranego jabłka i/lub inne owoce, np. po wierzchu posypuję zmrożoną czarną porzeczką. Piec 40-45 minut w temperaturze 180 stopni – grzanie od dołu lub góra-dół z nawiewem.

 

 

NALEWKA TRUSKAWKOWO-MALINOWO-ŻURAWINOWA

30 dkg mrożonych truskawek

30 dkg mrożonych malin

30 dkg mrożonej żurawiny

1 l wódki 40 proc.

1 szklanka cukru

Zamrożone owoce zasypać cukrem na sicie i zostawić na noc. Drugiego dnia przetrzeć pozostałe na sicie owoce i dodać do soku, który w nocy z nich spłynął. Taki gęsty moszcz zalać wódką, pomieszać i rozlać do butelek. Postawić w ciemnym miejscu. Przez tydzień codziennie powinno się wstrząsać. Po 7 dniach można pić, a raczej wylizywać z kieliszka. Oczywiście im nalewka starsza, tym lepsza.

 

BEZGLUTENOWY PLACEK MIGDAŁOWY

 

40 dkg migdałów w łupach

20 dkg cukru

20 dkg masła

6 jajek

czekolada gorzka 60-70%

woda

Przygotowanie trwa nie dłużej  niż 15 minut.

Migdały zemleć w blenderze ( nie powinny być zmielone na mączkę, trochę grubiej). Masło utrzeć  do  białej pierzastej konsystencji. Osobno ubić jajka  z cukrem do białości. Do masła dodawać po łyżce jajek z cukrem i utrzeć  wszystko na jednorodną masę. Na koniec dodać migdały i wymieszać. Wyłożyć na płaską blaszkę ( ja używam blachę 25 na 40 cm wyłożoną papierem do pieczenia, w którym potem można też placek przechowywać, nigdy w folii!). Ciasto jest dość gęste, więc trzeba je równomiernie rozprowadzić łopatką.

Do piekarnika na 40 minut w temperaturze 160-170 stopni.

Po wystudzeniu polewamy czekoladą, przygotowana w następujący sposób: roztapiamy połamaną tabliczkę czekolady na małym ogniu z 4 łyżkami wody. Kiedy przestygnie, ale jeszcze się nie zetnie, polewamy placek.

 

BEZGLUTENOWE SPAGHETTI (na dwie osoby)

 

½ opakowania makaronu ryżowego wstążki

2 puszki pomidorów całych bez skóry

2 garści oliwek drylowanych

1 garść rodzynek ( 2 łyżki)

1 garść  ziaren słonecznika

3-4 ząbki czosnku

3-4 łyżki oliwy

sól, pieprz, pieprz kajeński

2-3 łyżki oregano

Makaron zalewamy wrzątkiem i niech się parzy co najmniej 10 minut.

Do rondelka dajemy oliwę i pomidory, które rozdrabniamy widelcem, dodajemy oliwki, rodzynki i ziarna słonecznika, przyprawy i czosnek pokrojony w plasterki ( z czosnku koniecznie usuwamy zielony kiełek, bo to on jest bardzo ciężkostrawny). Dusimy około 15-20 minut na wolnym ogniu, czasem mieszając.

Wykładamy odcedzony makaron do miseczek i zalewamy gorącym sosem z pomidorów. Można tez posypać spaghetti tartym serem, ale niekoniecznie.

 

ŚLEDZIE W CURRY

 

To danie przygotowuje się trzy 4 dni. Dlatego warto zrobić od razu większą ilość, bo można spokojnie przechowywać w lodówce przez tydzień, choć u nas nigdy się tak długo nie uchowały.

 

3 opakowania płatów śledziowych a’la matias ( około 1,20 kg czystej ryby)

3-4 cebule białe

4 szklanki wody

¾ szklanki octu 10-procentowego

sól, pieprz, 4 goździki, garść rodzynek

ziele angielskie (6-8 ziaren) i listek laurowy (4-5sztuk)

olej

Śledzie myjemy z zalewy. Odsączamy i tniemy na odcinki około 5 cm.

Wodę wlewamy do rondelka, dodajemy ocet, przyprawy i gotujemy przez 10 minut. Potem studzimy zalewę.

Kawałki śledzi układamy w słoikach przekładając plastrami cebuli. Zalewamy przygotowaną zalewą, a potem jeszcze olejem tak, by olej pokrył całą górna powierzchnię ( zależy to od szerokości otworu słoika). Zakręcamy i wstawiamy do lodówki na 2 dni. Codziennie wstrząsamy słoikami 1-2 razy.

Trzeciego dnia wyjmujemy śledzie i odcedzamy z zalewy. Z zalewy można jedynie odzyskać rodzynki, jeśli ktoś lubi, i dorzucić je do śledzi)

Sos:

350 ml majonezu

4 łyżki kwaśniej śmietany

4 łyżki miodu

2 łyżeczki bazylii

4 łyżeczki białej gorczycy

4 łyżeczki mocnego curry

Majonez mieszamy z gorczycą, curry, bazylią i miodem. Potem dodajemy śmietanę i znów mieszamy. Do sosu władamy poszczególne kawałki śledzia i zatapiamy je. Oklejone z każdej strony kawałki wkładamy do słoików ( wszystkie śledzie muszą być pokryte sosem). Słoiki wstawiamy do lodówki na 24 godziny        ( ten czas jest potrzebny, by gorczyca napęczniała i stała się jadalna, oraz do wymieszania smaków). Na czwarty dzień podajemy jako przystawkę lub na przykład z ziemniakami na obiad ( ale zawsze na zimno).

 

DESER SALCESON

 

 

3 opakowania galaretki w różnych kolorach ( np. truskawkowa, agrestowa i pomarańczowa)

kubek śmietany 30-procentowej ( 350 ml)

 

2 galaretki przygotowujemy wg przepisu ( torebka na ½ litra gorącej wody) i wylewamy na talerze do zupy , kiedy wystygną, wkładamy do lodówki. Gdy galaretki są już twarde, ubijamy śmietanę na sztywno i przygotowujemy trzecią galaretkę, ale w ½ ilości wody, zalecanej na opakowaniu  ( 250 ml). Galaretkę schładzamy do temperatury pokojowej, a potem delikatnie wlewamy ja do śmietany tak, by ją wmieszać łyżką, ale nie zniszczyć struktury pianki ubitej śmietany.

Dwie pierwsze galaretki nacinamy na talerzach w kratkę o wielkości od 1,5 –2 cm i łyżką odrywamy od talerza, a następnie wrzucamy do szklanej miski ( o takim kształcie, by potem galaretka mogła z niej się swobodnie wysunąć). Mieszamy kawałki w dwóch kolorach, by się ładnie rozłożyły w misce i zalewamy śmietaną. Wszystko wstawiamy do lodówki do schłodzenia ( to już trwa krótko).

Wyjmujemy deser z lodówki i wstawiamy na chwilę do gorącej wody, na przykład w zlewie. Jak tylko galaretka oderwie się od miski ( kręcimy miską i widać, że galaretka sobie, a miska sobie), przykładamy płaski talerz do miski i jednym zdecydowanym ruchem przewracamy o 180 stopni.

Salceson ( bo tak wygląda w przekroju) kroi się nożem i podaje na łopatce, jak ciasto.

 

RACUCHY BEZGLUTENOWE

 

 

10 dkg mąki ryżowej

5 dkg maki kukurydzianej

½ szklanki mleka

1 jajko

5 jabłek

olej

cukier puder

 

Z mąki, mleka i jajka zrobić ciasto naleśnikowe ( ma mieć konsystencję bardziej gęstą niż śmietana, w razie potrzeby dodać mleka lub mąki). Jabłka obrać ze skóry, wyciąć gniazda nasienne wycinakiem i takie jabłko z dziurką podzielić na 5 plastrów (około 1 cm grubości). Zanurzać plaster w cieście i kłaść na rozgrzany olej, smażyć z dwóch stron na złocisty kolor. Podawać gorące, posypane cukrem pudrem.

Ale można zrobić więcej, bo na zimno też są smaczne.

 

 

TORT ZOŚKA ( z kuchni żydowskiej)

 

 

16 dkg maku suchego

15 dkg cukru

6 jajek

1 tabliczka czekolady gorzkiej 60%

5-6 łyżek wody

1 łyżka masła

szczypta soli

garść rodzynek

garść migdałów ( mogą być ze skórą, ale umyte)

 

Białka oddzielić od żółtek i ubić z połową cukru i szczyptą soli – piana musi być sztywna jak na bezy.

Roztopić w rondelku czekoladę, dodać wodę i masło. Wymieszać tak, by masa była bez grudek. Wystudzić.

Żółtka utrzeć z resztą cukru do białości, dodać 4 łyżki wcześniej przygotowanej czekolady, suchy mak ( nie mielony), rodzynki i migdały. Wymieszać.

Delikatnie dodać pianę – trzeba ja wmieszać łopatką, nie mikserem, bo masa się rozwarstwi ( mieszamy zawsze tylko w jedna stronę!)

Ciasto wlewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i natychmiast wstawiamy do piekarnika na 40 minut w temperaturze 170 stopni ( grzanie od dołu, ale ciasto musi się znajdować na środkowym poziomie piekarnika).

Po upieczeniu delikatnie wyjąć i odstawić do wystygnięcia w temperaturze pokojowej ( bez przeciągów, bo opadnie).

Lekko podgrzać pozostałą część czekolady i rozsmarować na powierzchni zimnego już ciasta, starając się też polewać boki. Pozostawić do stwardnienia czekolady.

 

 

SAŁATKA „WSZYSTKO, CO MAM”

WERSJA PIERWSZA

 

Baza: kapusta pekińska ( mała sztuka lub ¾ większej)

kukurydza w puszce

cebula czerwona  – 2 sztuki

garść rodzynek i/lub moreli i/lub śliwek suszonych

3 łyżki ziaren słonecznika

2 łyżki majonezu

2 łyżki jogurtu naturalnego

sól, pieprz

 

Kapustę pokroić w cienkie plastry, a wyjdą ładne „piórka”. Wrzucić do miski.

Cebule obrać i pokroić w półpiórka (cebula na 4 części). Kukurydzę odsączyć, przelać wodą i osączyć na sicie.

Ziarna słonecznika uprażyć na suchej patelni. Wystudzić.

Rodzynki, śliwki, morele umyć ( wszystkie są niestety konserwowane, więc trzeba zmyć to świństwo) i osuszyć na ręczniku papierowym.

Wszystkie składniki wymieszać dodając majonez i jogurt, sól i pieprz.

Taaakie jedzenie!

Sałatka jest najsmaczniejsza świeża, ale resztę ( gdyby została) można przetrzymać jeden dzień w lodówce

 

 

 

BEZY Z MIGDAŁAMI

 

8 białek

40 dkg cukru

100 g płatków migdałowych

 

Białka ubić w mikserze na pianę, cukier dodawać po łyżce dopiero kiedy piana powiększy objętość trzykrotnie. Ubić na  bardzo sztywno – piana nie ma prawa się ruszyć nawet jeśli miskę się odwróci do góry nogami.

Dodać płatki migdałowe i delikatnie wymieszać łopatką.

Dwie blachy wyłożyć papierem do pieczenia i nakładać łyżką packi z piany ( mniej więcej jednakowej wielkości, by się wysuszyły w takim samym stopniu), pamiętając, że w czasie suszenia zwiększą  swoją objętość o połowę, więc trzeba zostawić odstępy.

Wstawiamy do piekarnika na dwie godziny w temperaturze 120 stopni. Pierwsza godzina góra/dół z nawiewem. Druga godzina – bez nawiewu.

Po wyjęciu z piekarnika jeszcze ciepłe zdejmujemy z papieru, bo wtedy łatwiej odchodzą.

Po wystudzeniu podajemy z bitą śmietaną 30%( już bez cukru) i na przykład z  konfiturą z cytryny.

Bezy wewnątrz powinny mieć lekko ciągliwą konsystencję, ale nie mogą być surowe.

Bezy można długo przechowywać, ale  w suchym miejscu.

SAŁATKA „WSZYSTKO CO MAM”

WERSJA DRUGA

kapusta pekińska

czerwona fasola z puszki

biała cebula – 2 sztuki

szczypiorek

ananas plastry – 1 puszka

sól, pieprz

2 łyżki majonezu

2 łyżki jogurtu naturalnego

 

Kapustę kroimy na cienkie plastry (5-8 mm) i wrzucamy do miski.

Czerwoną fasolę odcedzamy i przelewamy wodą, usuwając glutowaty sos, po czym osączamy na sicie.

Cebulę kroimy w półpiórka, a szczypiorek niezbyt drobno.

Ananasy odsączamy  i kroimy w kawałki  ( jeden plaster na 8 części)

Wszystko łączymy dodając majonez, jogurt, sól i pieprz.

 

KRUPNIK BEZGLUTENOWY ( i bezmięsny)

2-3 marchewki

1 pietruszka

kawałek selera

2 pory

3-4 ziemniaki

4-5 łyżek kaszy jaglanej

2 l wody

sól, pieprz

3-4 łyżki kwaśnej śmietany

 

Warzywa obrać i pokroić w małe kawałki. Pory w talarki. Dodać sól i pieprz. Gotować około 20 minut. Wtedy dodać kaszę i gotować jeszcze 10 minut.  Podawać ze śmietaną już na talerzu.

Bardzo smaczny krupnik, dobry jest też następnego dnia, więc zwykle robię podwójną porcję.

 

PROSTA SAŁATKA Z OGÓRKÓW

2 ogórki wężowe

2 średnie białe cebule

2 łyżki jogurtu

1 łyżka majonezu

sól, pieprz

Ogórki kroimy wzdłuż na 4 części , a potem każdą ćwiartkę na kawałki. Cebulę kroimy w grubszą kostkę. Dodajemy jogurt, majonez, sól i pieprz. Mieszamy i podajemy na świeżo!

 

 PLACKI ZIEMNIACZANE DLA KASI

 

 

 

5-6 dużych ziemniaków

2 średnie cebule

1 jajko

4 łyżki ziaren słonecznika

sól, opieprz

olej

 

 

Ziemniaki ścieramy na grubej tarce. Odciskamy i odlewamy sok, ale nie tak ortodoksyjnie jak przy klasycznych plackach. Cebule kroimy w drobna kostkę, dodajemy jajko i słonecznik, 2 łyżki oleju, solimy, pieprzymy. Dobrze wymieszane nakładamy drewnianą łyżką na rozgrzany olej, formując placki do pół centymetra grubości.

Smażymy na ciemno złocisty kolor. Są chrupiące i pyszne!

Normal
0
21

ZATOPIONA SZARLOTKA(bezglutenowa)

 

6 jajek

20 dkg cukru

100 g mąki ryżowej

100 g mąki ziemniaczanej

50 g mąki kukurydzianej

50 g mąki gryczanej

150 ml oleju z pestek winogron

aromat waniliowy, cynamon mielony

2 łyżeczki proszku do pieczenia ( oczywiście bezglutenowego)

6 jabłek

2 galaretki ( bezglutenowe)

 

Jajka ucieramy z cukrem na białą puszysta masę. Dodajemy po łyżce zmieszanych mąk i oleju stale ucierając. Na koniec dodajemy parę kropel aromatu waniliowego, 2 łyżeczki cynamonu i 2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Płaską formę wykładamy papierem do pieczenia zostawiając wysokie brzegi z papieru. Wylewamy ciasto do formy i wciskamy weń ósemki wcześniej obranego jabłka – jedna przy drugiej.

Pieczemy 40-45 minut w piekarniku w temperaturze 180 stopni ( ja nastawiam tylko grzanie od dołu, a ciasto ustawiam na środkowym poziomie.

 Po upieczeniu ( patyczek musi być suchy) jeszcze przez 10 minut trzymamy ciasto w uchylonym piekarniku ( to nie opadnie). Potem wyjmujemy z piekarnika ( ale nie z formy!) i odstawiamy do zupełnego wystudzenia.

Robimy galaretkę z dwóch torebek według przepisu. Studzimy.

Rogi papieru do pieczenia zakładamy i spinamy tak, by utworzyły rynienkę ( ja używam klamerek do bielizny).

Ostrożnie zalewamy ciasto galaretką, lejąc na łyżkę, by galaretka równomiernie się rozpływała. Ona powoli wsiąknie w ciasto mniej więcej do połowy jego wysokości. Wstawiamy do lodówki. Kiedy stężeje, ciasto jest gotowe do podania.

W ten sposób suche i kruszące się zwykle ciasto bezglutenowe staje się mokre i bardzo smaczne.

CHLEBEK BEZGLUTENOWY

100 m mąki gryczanej

70 g mąki ziemniaczanej

50 g mąki kukurydzianej

50 g mąki ryżowej

30 g kleiku ryżowego

2 łyżki kaszy jaglanej

2 łyżki oleju roślinnego

250 ml wody

8 dkg drożdży świeżych

1 łyżeczka cukru

1 łyżka soli

1 łyżka siemienia lnianego

1 łyżka ziaren słonecznika

mak do posypania

Mieszamy wszystkie mąki i kaszę.

Do letniej wody ( ok. 40 st.) dodajemy drożdże, cukier i łyżkę mieszanki mąk. Dobrze mieszamy i odstawiamy w ciepłym miejscu na 5 minut.

Do miksera wsypujemy mąki i powoli wlewamy zaczyn z drożdży. Dobrze miksujemy na średnich obrotach. Na wolnych obrotach dodajemy ziarna, olej i sól. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.

Wlewamy ciasto do małej foremki keksowej wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy  i odstawiamy na 20 minut w ciepłe miejsce.

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni ( tylko grzanie od dołu). Wyrośnięte ciasto (powinno zwiększyć objętość dwukrotnie) delikatnie, z wyczuciem posypujemy makiem. Nie trzeba się przejmować, że ciasto lekko siada w czasie sypania.

Wstawiamy je do piekarnika na 35-40 minut. Po upieczeniu wyjmujemy na deskę lub kratkę. Studzimy i zajadamy się ze smakiem.

BABKA Z RODZYNKAMI

6 jajek

100 g mąki ryżowej

100 g maki ziemniaczanej

50 g mąki kukurydzianej

50 g maki gryczanej

16 dkg masła

20 dkg cukru

2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia

5 dkg rodzynek

orzechy

Mąki mieszamy. Masło topimy w rondelku.

Osobno ubijamy białka i odstawiamy.

Do żółtek dodajemy cukier i ucieramy do białości. Potem sukcesywnie dodajemy po łyżce mieszanki mąk i masła. Dodajemy proszek do pieczenia, rodzynki i kilka pokruszonych orzechów. Na końcu ręcznie mieszamy całość z pianą z białek. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego jogurtu.

Wykładamy ciasto do okrągłej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 minut.

Wyjmujemy, studzimy i smakujemy.

 

SMORODINA – nalewka z czarnej porzeczki

Listkówka -  w maju zebrać 2 szklanki młodych listków z krzewów porzeczki czarnej. Zalać je wódką ( 1/2 litra)  na dwa tygodnie w zamkniętym słoiku i postawić w ciepłym miejscu. Po tym czasie zlać zawartość do innego słoja i odstawić w ciemne miejsce. Natomiast pozostałe listki zasypać 1/2 szklanki cukru i odstawić na słoneczne miejsce na tak długo, by cukier się całkowicie rozpuścił. Zlać płyn i wycisnąć listki. Połączyć oba nalewy i odstawić w ciemne miejsce.

W czerwcu/lipcu – dojrzałe czarne porzeczki obrać z szypułek, wsypać do dużego słoja i lekko ugnieść, zalać 96 procentowym spirytusem ( na 2-3 kg porzeczek – 1 l spirytusu) , tak by przykryć owoce. Dodać jeszcze 1-2 laski wanilii oraz kawałek kory z cynamonu i kilka goździków. Szczelnie zamknąć. Odstawić w słonecznym miejscu  na 2 – 3 miesiące, po czym zlać płyn, a  owoce zasypać cukrem – szklanka cukru na każde 1/2 litra spirytusu . Zlany macerat przelać do innego słoja, szczelnie zamknąć

i odstawić w ciemne miejsce. Zasypane owoce trzymać w ciepłym miejscu, często potrząsając słojem. Gdy cukier całkowicie się rozpuści, zlać syrop, lekko wycisnąć owoce.
Zlany syrop połączyć z wcześniejszym nalewem i listkówką , dokładnie wymieszać, rozlać do ciemnych butelek, szczelnie zamknąć, Pozostawić w ciemnym chłodnym miejscu co najmniej na rok.
Ważne jest aby butelki były z ciemnego szkła i najlepiej niewielkich rozmiarów ( takich na jeden raz), bo trzeba pamiętać, że po otwarciu butelki każda nalewka z czerwonych owoców będzie się utleniać, a więc może zmienić swój piękny rubinowy kolor, a także smak. Z tego też powodu nie polecam przechowywania nalewki w karafkach. Na zdrowie!

 NAJLEPSZY CHLEB BEZGLUTENOWY

Piekłam już wiele rodzajów pieczywa bezglutenowego z własnych mieszanek mąk. Wszystkie chleby i bułki były smaczne pierwszego dnia, ale w kolejnych nadawały się do jedzenia tylko po odgrzaniu, bo się kruszyły i były czerstwe, jak tygodniowe pieczywo pszenne.

No i nareszcie udało mi się skomponować taki chlebek, który wydaje się być mokry jak zwykły chleb żytni razowy i przez kilka dni zachowuje świeżość. Oto przepis:

250 g mąki gryczanej

200 g mąki kukurydzianej

50 g skrobi ziemniaczanej

1/2 szklanki otrąb gryczanych

1/2 szklanki ziaren słonecznika

1/2 szklanki ziaren siemienia lnianego

1/3 szklanki maku

5 dkg świeżych drożdży

2 łyżki oleju

1 łyżka soli

1 łyżka cukru

400 ml wody o temperaturze ok 40 stopni

50 g  śmietanki 12 procentowej

 

Podstawowa sprawa: w kuchni musi być ciepło i nie może być przeciągu.

Do 200 ml wody (koniecznie ciepłej) dodajemy śmietankę rozrabiamy drożdże, cukier i odstawiamy w ciepłe miejsce aż urośnie ( ok. 15 minut).

Mąki mieszamy z ziarnami i makiem w misie miksera na niskich obrotach. Dodajemy wyrośnięty zaczyn oraz pozostałe 200 ml wody, sól i olej. Mieszamy tak długo aż będzie widać, że drożdże się ciągną.

Przekładamy do formy keksowej wyłożonej papierem do pieczenia. Po wyrównaniu nacinamy ciasto łopatką co 3 cm, na głębokość ok 3 cm. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na jakieś 15 minut. W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 200 stopni, grzanie od dołu.  Stawiamy foremkę na środkowej półce piekarnika i pieczemy 1 godzinę.

Po upieczeniu wyjmujemy na kratkę, zdejmujemy papier i studzimy.

Ja przechowuję chleb w lnianej ściereczce i worku foliowym.

Ten chlebek z masłem i miodem nie ma sobie równych! Smacznego!

 

BEZY:

8 białek

45 dkg cukru

10 dkg płatków migdałowych

KREM:

6 jajek

1 szklanka cukru

1/2 kg masła

2 łyżki spirytusu

olejek waniliowy ( 3 krople)

+ 15 dkg orzechów włoskich

Pianę z białek bijemy w mikserze prawie do sztywności i pod koniec dodajemy wolno cukier. Ręcznie, by nie połamać, mieszamy masę białkową z płatkami migdałowymi. Wykładamy łyżką porcje piany na papier do pieczenia ( wychodzą dwie blachy) i wstawiamy do piekarnika na 2 godziny z nawiewem  w temperaturze 120 stopni Celsiusza. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Bezy gotowe.

Jajka z cukrem ubijamy  ręcznym mikserem na parze do białości ( zdejmujemy z pary, gdy  rysują się wyraźne kręgi od łopatek miksera).

Po zdjęciu z pary ubijamy nadal – aż do ostudzenia.

W mikserze ucieramy masło ( masło musi mieć temperaturę pokojową!) na białą masę i  potem bardzo wolno dodajemy ubite jajka z cukrem. Trzeba to robić cierpliwie, by się nam krem nie rozwarstwił. Na koniec dodajemy spirytus i olejek waniliowy. Krem wstawiamy do lodówki przynajmniej na 3 godziny.

Orzechy mielimy w blenderze, ale nie za bardzo drobno.

Podajemy zawsze świeżo przygotowane, to znaczy: bezę smarujemy kremem i zanurzamy w drobinkach orzechowych.

Krem trzymamy w lodówce, bezy w suchym miejscu w szafce, a orzeszki w pudełku, więc przez kilka dni mamy słodką wyżerkę na podorędziu. Przydaje się, gdy spodziewamy się gości, ale nie wiemy dokładnie kiedy.

KONFITURA Z JABŁEK

2 kg jabłek słodkich ( typu koksa)

 

2 kg jabłek kwaśnych ( antonówka, kronselka)

 

1 kg cukru

 

cynamon mielony (2 łyżeczki) , imbir świeży lub mielony ( 2 łyżeczki), goździki 3-4 sztuki

 

1/2 szklanki ziaren słonecznika

 

Ziarna słonecznika prażymy na suchej patelni i odstawiamy do wystygnięcia.

 

Jabłka obieramy ze skórki, wycinamy gniazda i dzielimy na ósemki. Wrzucamy je do szerokiego rondla lub specjalnej patelni mosiężnej do smażenia konfitur. Zasypujemy cukrem i odstawiamy na 2-3 godziny, by puściły sok. Dodajemy przyprawy i smażymy na wolnym ogniu, przewracając delikatnie od spodu drewniana łopatką.

 

Po pewnym czasie kwaśne jabłka zaczną się rozpadać. Wyłączamy grzanie i dostawiamy do wystygnięcia.

 

Następnego dnia powtarzamy smażenie do takiego momentu, gdy kwaśne jabłka  całkowicie się zeszkliwią lub rozpadną. Wówczas dodajemy uprażone ziarna słonecznika, mieszamy i gorące nakładamy do słoików. Słoiki odstawiamy do wystudzenia.

 

Zimne słoiki z jabłkami wkładamy do zimnego piekarnika i grzejemy do 120 stopni Celsjusza. Po osiągnięciu temperatury trzymamy je jeszcze w piekarniku 10 minut. Potem wyjmujemy i odstawiamy do wystygnięcia dnem do góry.

 

Słodkie jabłka pozostają w kawałkach, ale są zanurzone w marmoladzie z kwaśnych, a ziarenka słonecznika dodają orzechową  nutkę konfiturze. Polecam.

 

 BABKA KOKOSOWA ( BEZGLUTENOWA, OCZYWIŚCIE)

25 dkg mąki jaglanej lub ziemniaczanej

5-10 dkg mąki kukurydzianej

6 jajek

25 dkg cukru

10 dkg wiórków kokosowych

300 ml oleju rzepakowego

1 łyżka śmietany lub jogurtu naturalnego

skórka pomarańczowa

cukier waniliowy

proszek do pieczenia

cukier puder

Z białek bijemy sztywną pianę i odstawiamy w chłodne miejsce.

Żółtka ucieramy z cukrem ( w mikserze), dodajemy po łyżce zmieszane mąki i olej – na zmianę. Dodajemy wiórki, śmietanę ( jogurt), proszek, skórkę oraz cukier waniliowy i jeszcze mieszamy mikserem.

Natomiast pianę trzeba wmieszać ręcznie łopatką, co nie jest łatwe, bo ciasto ma na początku konsystencję kruchego, ale potem ładnie przyjmuje pianę.

Formę keksową wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy do niej ciasto. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy  1 godzinę.

Po upieczeniu wyjmujemy delikatnie i studzimy w formie. Zimną babkę posypujemy cukrem pudrem.

SAŁATKA Z KALAFIORA I TRUSKAWEK

składniki na 3 porcje:

1/2 średniego kalafiora

20 dkg truskawek

6-10 dkg cukru

1 łyżka majonezu

2 łyżki jogurtu naturalnego

sól, pieprz

Truskawki zasypujemy cukrem i przez  15 minut ogrzewamy na patelni na małym ogniu tak, by puściły sok. To jak pierwszy etap robienia konfitury z truskawek. Cukier musi się zupełnie rozpuścić. Studzimy.

Surowego kalafiora myjemy i dzielimy na drobne różyczki, odrzucając twardsze części gałązek. Dodajemy majonez i jogurt oraz sól i pieprz. Mieszamy. Potem dodajemy truskawki z sokiem i znów mieszamy. Jeszcze tylko wstawiamy na godzinę do lodówki i po tym czasie podajemy.

Sałatka jest bardzo sycąca i wymaga starannego gryzienia, co powoduje, że ją zjadamy wolno, a nie połykamy. Zapewniam, że po miseczce sałatki nie zechce się jeść nic więcej.